06/08/2004

Psy i ich przewodników – funkcjonariuszy Służby Ochrony Metra można już spotkać każdego dnia. Psy mają trzy lata. Przeszły specjalne szkolenie w Zakładzie Kynologii Policyjnej w Sułkowicach. Oprócz typowej dla psów policyjnych tresury musiały nauczyć się i przyzwyczaić do specyfiki metra. Lepiej od ich policyjnych „kolegów” znoszą hałas, duży ruch i nie tracą orientacji pod ziemią. 

Tamir i Tajdus mają kilkadziesiąt sprawności. Potrafią konwojować podejrzanego, uczestniczyć w zasadzce, tropić, przeszukiwać, eskortować przewodnika legitymującego pasażera i obezwładnić wskazaną przez przewodnika osobę. Psy muszą być bardzo zdyscyplinowane i związane psychicznie ze swoimi opiekunami. Na szczęście podczas całego okresu próbnego czworonogi nie musiały interweniować. Widok bojowego owczarka niemieckiego jadącego w wagonie wywołuje głównie respekt i zaskoczenie. Jednocześnie większość warszawiaków odnosi się z dużą sympatią do pomysły by również „psie patrole” czuwały nad bezpieczeństwem w metrze. Zdarza się, że w wagonie ustawia się mała kolejka do pogłaskania „pociechy”.  Niestety, psy patrolowe może głaskać tylko ich przewodnik.

W 2003 roku w metrze odnotowaną między innymi jedną bójkę, dwa uszkodzenia ciała, czterdzieści sześć kradzieży kieszonkowych i siedemnaście rozbojów. W tym samym czasie przez stacje metra przewinęło się 76 milionów ludzi.

Wróć