16/02/2004

Reprezentacja piłkarska pracowników Metra Warszawskiego pokonała w rozgrywkach "Ligowca Mistrzów" FC Kiwikówkę. Pierwsza połowa nie zapowiadała tak wysokiego zwycięstwa Metra Warszawskiego, gdyż skromne prowadzenie 1:0 mogło się w każdej chwili zmienić na wynik zupełnie odwrotny. Tę pierwszą bramkę zdobył w trzeciej minucie meczu Orzechowski. W pierwszej części nie padła już żadna bramka, ale FC Kiwikiwka mogła to uczynić, gdy tuż przed jej końcem Kamil Kozłowski wykonywał rzut karny przedłużony za szósty faul. Wykonawca zadecydował, że chce to uczynić z miejsca przewinienia, a było to bliżej niż z 10-tego metra. Jego strzał obronił jednak bramkarz Metra. W drugiej części bramkę na 2:0 dla Metra strzelił Senda. Po chwili bramkarz FC Kiwikiwki prosi o zmianę, gdyż uraz z którym grał już od kilku minut uniemożliwiał mu stanie w bramce. Jego miejsce zajmuje Kamil Kozłowski, który kiedyś był bramkarzem w drużynie FC Ursynów, stąd wiedział jak to się robi. Niemal z miejsca wybronił kilka trudnych piłek. W tym ciężkim okresie Kiwikiwka zdobyła kontaktową bramkę za sprawą Mariusza Łokasto (z podania Jakuba Koryczkowskiego). Jednak Metro szybko odskoczyło na 4:1 (gole Senda i Zawadzki) i już było widać, że tego dnia grające w nowych, eleganckich strojach zdobędzie trzy punkty. Na nic zdała się druga bramka dla Kiwikiwki autorstwa Koryczkowskiego, gdyż tego dnia Metro było lepsze. Potwierdziły to kolejne dwie bramki Orzechowskiego oraz jednak Kołacza. Z dziennikarskiego obowiązku trzeba też odnotować rzut karny dla Metra, który obronił Kamil Kozłowski - drugi bramkarz Kiwikiwki, oraz fakt osłabienia FC Kiwikiwki - nie zagrał z powodu kontuzji Anaszewicz, najlepszy strzelec drużyny.

Więcej informacji w naszym serwisie, na podstronach: O firmie › Drużyna piłkarska Metra oraz na www.ligowiec.com.pl

Wróć