21/11/2003

Nie jest prawdą, że na stacji Dworzec Gdański istnieje „komora rozjazdowa”, jak napisał Bartosz Raj na pierwszej stronie dzisiejszej Gazety Stołecznej. Autor napisał, że komora kosztowała kilkanaście milionów złotych jest usytuowana przed stacją. Otóż, nie ma żadnej komory! Przed stacją Dworzec Gdański jest ok. 200 m. wolnej przestrzeni – nie wybudowano na tej długości ścian między tunelami metra. Nazywa się to łącznik torowy. Tory biegnące w kierunku południowym i północnym połączone są po skosie torem łączącym, który służy pociągom metra do zmiany kierunku jazdy.

Dlaczego chcemy sprostować taką drobną nieścisłość artykułu Pana Bartosza Raja? Otóż nie jest celem Metra robienie teraz festiwalu sprostowań. Piszemy o tym artykule, dlatego że ponownie „Gazeta Wyborcza” stawia tezę o bezsensownym wyrzucaniu grubych milionów przez Metro. Autor napisał też w swoim artykule, że „w komorze brakuje odpowiednich rozjazdów”. Zasugerował więc przy okazji fuszerkę ze strony Metra Warszawskiego. Co do nieprawdziwych zdań o braku dbałości o los pasażerów przez władze Metra, tłumaczyliśmy już wczoraj w naszym serwisie – opóźnienie w godzinach szczytu po wydłużeniu trasy przejazdów o ok.2,5 km wyniosło faktycznie 10 sekund, dlatego nie wprowadziliśmy natychmiast nowego pociągu.

Co do „komory rozjazdowej” (tory odstawcze) - istotnie takie pomieszczenia istnieją na trasie metra. Tory odstawcze znajdują się w rejonie stacji Politechnika, Wilanowska, Kabaty. Są one stale wykorzystywane – nie wszystkie pociągi muszą zjeżdżać na noc do STP Kabaty. Służą również dla celów bezpieczeństwa, stanowią integralną część systemu ratowniczego na wypadek sytuacji kryzysowych.

I jeszcze jedno zdanie polemiki – odnośnie wsiadania i wysiadania na stacji przy tym samym torze. Nie jest to rozwiązanie nieznane w systemach kolei podziemnej na świecie. Przykładem Madryt, gdzie wiele stacji zostało tak zaprojektowanych docelowo.

Wróć