06/03/2004

Godzina rozpoczęcia ćwiczeń była uzgodniona z Metrem Warszawskim. Z wyprzedzeniem informowaliśmy o zmianach w rozkładzie jazdy i czasowym wyłączeniu z ruchu stacji Dworzec Gdański. Wszystkie służby ratownicze w Warszawie również wiedziały o ćwiczenia, jednak nie znano szczegółów.

Sens ćwiczeń sprowadzał się do przeprowadzenia ich w warunkach możliwie najbardziej zbliżonych do rzeczywistych. Tymczasem okazało się, że z kilkugodzinnym wyprzedzeniem przeprowadzono próbny alarm, który nie był zapowiedziany. Ok. 15.40 dyżurny metra w centralnej dyspozytorni otrzymał wiadomość z Policji, że na stacji Dworzec Gdański może znajdować się ładunek wybuchowy. Natychmiast uruchomiona została procedura ewakuacji stacji oraz powiadomiono miejskie służby ratownicze. Dyżurny Dworca Gdańskiego oraz maszyniści informowali pasażerów o zmianie w ruchu pociągów i konieczności niezwłocznego opuszczenia stacji. W ciągu 6 min. udało się wyprowadzić na zewnątrz wszystkich pasażerów oraz pracowników punktów handlowych. Zaczął zbierać się sztab kryzysowy Metra Warszawskiego. W tym momencie pracownicy Metra otrzymali wiadomość, że był to próbny alarm. Przywrócono normalny ruch pociągów.

Właściwe ćwiczenia rozpoczęły się o godz. 18.55. Powtórzono czynności sprzed 3 godzin i ewakuowano stację, z kolei Służba Ochrony Kolei ewakuowała stację PKP. W metrze w odłączono zasilanie trakcyjne oraz wentylację (aby zapobiec rozpylaniu się ładunku tunelami, gdyby okazało się, że jest taka możliwość). Do akcji w metrze wkroczyli pracownicy Metra Warszawskiego, jak również wszyscy inni pełniący służbę na stacji (Policja Metra oraz pracownicy firmy sprzątającej Impel). W ciągu kilkunastu minut przeszukano stację i odnaleziono dwa przedmioty pozostawione na peronie (m.in. plecak). Dowodzenie przejęła Komenda Stołeczna Policji i przybyły na miejsce Zastępca Naczelnika Wydziału Terroru Publicznego.

Tymczasem na zewnątrz stacji wyłączono z ruchu część ulicy Słomińskiego. Wejście do stacji zabezpieczyła SOK i Straż Miejska. Przybyły służby ratownicze, w tym chemiczna i Państwowa Agencja Atomistyki (PAA). Straż Pożarna doprowadziła na peron węże na wypadek wybuchnięcia pożaru. Prowadzący akcję zarządził sprawdzenie domniemanych ładunków przez pirotechników, którzy m.in. prześwietlali je promieniami rentgena. Z kolei do akcji wkroczyli specjaliści od ładunków radioaktywnych. Podjęto decyzję, że jeden z ładunków zostanie rozbrojony na miejscu. Nie można było bowiem stwierdzić, czy podniesienie bomby nie spowoduje jej detonacji. Po ponad 2 godzinach udało się wydzielić materiał radioaktywny, a ładunek konwencjonalny zdetonowano za pomocą tzw. bomby wodnej (został zniszczony przez eksplozję w postaci strumienia wody pod ogromnym ciśnieniem). Już na miejscu zdecydowano, że specjaliści z PAA dla bezpieczeństwa rozbrajali bombę w identycznych stalowych kombinezonach jak policjanci – saperzy, a to z powodu trudności z rozbrojeniem ładunku konwencjonalnego, z czym trzeba było poczekać do wydzielenia ładunku radioaktywnego. Drugi ze znalezionych ładunków został bez rozbrajania przetransportowany ze stacji na poligon.

Przed godz. 23 przywrócono normalny ruch pociągów i ruch drogowy.

Wróć